Polskie Siły Powietrzne w II wojnie światowej
Franciszek Kornicki

Franciszek Kornicki

Franciszek Kornicki urodził się jako Franciszek Pluskwa 18 grudnia 1916 r. we wsi Wereszyn niedaleko Hrubieszowa, ówcześnie pod zaborem rosyjskim, obecnie w powiecie hrubieszowskim województwa lubelskiego. Był najmłodszym dzieckiem w ubogiej rodzinie pracownika miejscowego folwarku Łukasza Pluskwy i Anieli z domu Jędruszczak. Miał pięciu starszych braci: Stanisława, Władysława, Feliksa, Kazimierza i Jana. Ponieważ jako uczeń szkoły powszechnej wykazał się wyjątkowymi zdolnościami, jego nauczycielka zasugerowała dalszą edukację. Pomimo trudnej sytuacji materialnej, wyrzeczenia całej rodziny pozwoliły mu kontynuować naukę w Państwowym Gimnazjum im. Stanisława Staszica (typu humanistycznego) w Hrubieszowie, w którym 20 maja 1936 r. zdał maturę. Ponieważ rodziny nie było już stać na sfinansowanie mu studiów wyższych, był zmuszony wybrać uczelnię zapewniającą naukę oraz zakwaterowanie i wyżywienie bez żadnych opłat. Po pomyślnym zdaniu egzaminów wstępnych do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie odbył trzymiesięczny kurs (potocznie zwany unitarką) w Szkole Podchorążych Piechoty w Różanie, po którym w pierwszych dniach stycznia 1937 r. trafił do „Szkoły Orląt”. Zgodnie z obowiązującymi przed wojną zasadami, nie mógł uzyskać promocji nosząc rodowe nazwisko Pluskwa, jako nie licujące z powagą oficera Wojska Polskiego. Podobnie jak wielu innych podchorążych, zawnioskował o zmianę nazwiska: na Nałęcki, Kornicki lub Żarecki. Decyzję władz państwowych o wyrażeniu zgody na przyjęcie przez niego nazwiska Kornicki opublikowano 3 kwietnia 1939 r.

Ze względu na zaognioną sytuację międzynarodową i zagrożenie wybuchem wojny nauka jego rocznika uległa przyspieszeniu. Latem 1939 r., jeszcze jako podchorąży, dostał przydział na praktykę do 162 Eskadry Myśliwskiej 6 Pułku Lotniczego we Lwowie, wyposażonej w zupełnie już wtedy przestarzałe samoloty PZL P.7. Wraz ze 161 Eskadrą Myśliwską, latającą na nowszych PZL P.11, tworzyła ona III/6 Dywizjon Myśliwski. W końcu sierpnia 1939 r. III/6 Dyon przydzielono w ramach mobilizacji do lotnictwa Armii „Łódź” i właśnie pod Łodzią jego lotnicy rozpoczęli 1 września swój szlak bojowy. Promocję na pierwszy stopień oficerski Franciszek Kornicki dostał (jak wszyscy z jego rocznika) ze starszeństwem 1 sierpnia 1939 r., ale w zawierusze mobilizacji i wojny wiadomość o tym fakcie dotarła do zainteresowanych ze sporym opóźnieniem (Kornicki dowiedział się o tym 10 września), dlatego w dokumentach dotyczących walk w Polsce figuruje jeszcze jako podchorąży. Zajął trzecią lokatę wśród 173 promowanych słuchaczy swojego rocznika.

Lwowskie eskadry myśliwskie, tak jak inne jednostki polskiego lotnictwa, toczyły walki z Luftwaffe w sytuacji absolutnej przewagi nieprzyjaciela: liczebnej, technicznej i taktycznej. W pierwszych dniach wojny, 3 lub 4 września 1939 r., Kornicki podczas walki powietrznej z niemieckimi samolotami wypadł z kabiny PZL P.7 podczas wykonywania półbeczki (on sam, wspominając to później, szczerze przyznawał, że mógł po prostu źle zapiąć pasy). Uratował się na spadochronie i wylądował bez obrażeń na polu koło wsi Kalinko. Samochodem został odwieziony z powrotem na lotnisko swojej jednostki.

5 września III/6 Dywizjon wycofał się spod Łodzi w okolice Grójca, a potem kolejno coraz bardziej na południowy wschód. Oceniając postawę młodego pilota podczas kampanii wrześniowej mjr pil. Stanisław Morawski, dowódca III/6 Dywizjonu, przedstawił Kornickiego do odznaczenia Krzyżem Walecznych, podkreślając, że kilkakrotnie brał udział w walce powietrznej i odznaczył się zaciętością i odwagą. Dowódca lotnictwa Armii „Łódź”, płk pil. Wacław Iwaszkiewicz poparł ten wniosek, ale ostatecznie odznaczenie nie zostało przyznane.

Po agresji ZSRR na Polskę zapadła decyzja o ewakuacji wszystkich jednostek lotnictwa do Rumunii. Kornicki przekroczył granicę polsko-rumuńską 18 września po południu, podróżując samochodem z kilkoma kolegami. Następnie, jak tysiące innych, przedzierzgnął się w „turystę” i w ciągu kilku tygodni przedostał się z Rumunii do Francji. W dużej grupie polskich lotników odpłynął 5 listopada statkiem SS „Patris” z portu Balcic (obecnie Bałczik w Bułgarii) do Marsylii, docierając tam 12 listopada 1939 r. W czasie drogi przez Rumunię używał przybranego nazwiska Żarecki (tego samego, o którego przyjęcie wnioskował kilkanaście miesięcy wcześniej).

W Polskich Siłach Powietrznych we Francji otrzymał numer służbowy 812. Przez pierwsze miesiące oczekiwał z formalnym przydziałem do Centrum Wyszkolenia Lotnictwa w Lyonie. Wiosną 1940 r. doczekał się przeszkolenia na francuskich samolotach myśliwskich (m.in. Morane-Saulnier MS-406) w Szkolnej Eskadrze Myśliwskiej CWL. Po uderzeniu Niemiec na Francję uczestniczył w patrolach obronnych nad Lyonem, jednak nie wziął udziału w żadnych walkach powietrznych. Gdy Francja upadła, został ewakuowany z personelem CWL na południowy zachód Francji. Ostatecznie 24 czerwca wsiadł na pokład statku SS „Arandora Star”, którym 27 czerwca dotarł do Liverpoolu.

W Polskich Siłach Powietrznych na Wyspach Brytyjskich otrzymał numer służbowy P-0695. W połowie września 1940 r. dostał przydział do eskadry B nowo utworzonego 307 Dywizjonu Myśliwskiego „Lwowskiego”, którego wyposażenie stanowiły samoloty Boulton Paul Defiant, w których pilot nie miał do dyspozycji żadnego uzbrojenia, natomiast walkę prowadził strzelec pokładowy obsługujący wieżyczkę z czterema karabinami maszynowymi. Wywołało to protest pilotów wykształconych w Polsce na jednomiejscowych samolotach myśliwskich. W efekcie 2 października grupa pilotów opuściła Dywizjon 307 i odeszła na krótkie przeszkolenie. 12 października Kornicki zameldował się w sławnym już wtedy 303 Dywizjonie Myśliwskim im. Tadeusza Kościuszki. Z czasem zadecydowano, że 31 października 1940 r. zakończyła się Bitwa o Anglię. Kornicki swój pierwszy oficjalny patrol wykonał dopiero w listopadzie, więc w świetle powszechnie zaakceptowanych reguł nie dostał odznaczenia za udział w tej Bitwie i nie przysługiwał mu tytuł jej uczestnika (na co sam zawsze zwracał uwagę w rozmowach z dziennikarzami i historykami). 22 stycznia 1941 r. został przeniesiony do nowo formowanego 315 Dywizjonu Myśliwskiego „Dęblińskiego”. Latał w nim bojowo przez następne dwa lata. Początkowo były to patrole w obronie Anglii i płynących do niej konwojów wykonywane na Hurricane’ach I. Od lipca 1941 r. do kwietnia 1942 r. jednostka stacjonowała na podlondyńskim lotnisku Northolt, prowadząc działania ofensywne nad okupowaną Europą: eskortując bombowce, atakując cele naziemne, „wymiatając” niemieckie samoloty. Początkowo używano do tego Spitfire’ów II, a od września 1941 r. – Spitfire’ów V. Następnie „Dębliniacy” odpoczywali od ciężkich walk powietrznych na lotnisku Woodvale w północno-zachodniej Anglii. 7 kwietnia 1942 r. Kornicki został tam dowódcą eskadry A w Dyonie 315. We wrześniu jednostka wróciła do Northolt i do intensywnych operacji bojowych, a w listopadzie została wyposażona w najnowsze brytyjskie myśliwce Spitfire IX.

12 lutego 1943 r. Kornicki objął dowództwo 308 Dywizjonu Myśliwskiego „Krakowskiego”, również stacjonującego w Northolt i wyposażonego w starsze Spitfire’y V. Był wtedy najmłodszym oficerem na takim stanowisku w całym polskim lotnictwie (w całej historii Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie wyprzedziło go pod tym względem tylko kilku innych dowódców dywizjonów, jeszcze młodszych od niego w chwili objęcia dowództwa dywizjonu). Przydział do Dyonu 308 okazał się krótkotrwały, ponieważ w lutym 1943 r. trafił do szpitala na operację wyrostka robaczkowego. Po rekonwalescencji, 21 kwietnia został wyznaczony na nowego dowódcę 317 Dywizjonu Myśliwskiego „Wileńskiego”. Stanowisko objął w pierwszych dniach maja 1943 r. i pozostał na tym stanowisku do końca tury bojowej. Przez cały ten okres Dyon 317, operując z różnych lotnisk na południu Anglii, brał udział w działaniach nad okupowaną Europą. Był to okres bezpośrednich przygotowań do mającego nastąpić lądowania wojsk alianckich we Francji. Z końcem 1943 r. Kornicki zdał dowodzenie dywizjonem i rozpoczął okres obowiązkowego odpoczynku od bojowego latania. 1 stycznia 1944 r. objął funkcję polskiego oficera łącznikowego w dowództwie 11 Grupy Myśliwskiej (11 Group), a 15 lutego – analogiczne stanowisko w 9 Grupie Myśliwskiej RAF (9 Group). Następnie został przyjęty na V kurs (trwający od 3 kwietnia do 28 listopada 1944 r.) Wyższej Szkoły Lotniczej (WSL) w Weston-super-Mare, kształcącej oficerów dyplomowanych, którzy mieli po wojnie stanowić kadrę dowódczą polskiego lotnictwa. Po ukończeniu WSL, 28 listopada 1944 r. dostał przydział do sztabu 84 Grupy RAF (84 Group) sojuszniczego lotnictwa taktycznego 2 Tactical Air Force, walczącego na kontynencie – we Francji, Belgii, Holandii i Niemczech. Na tym stanowisku pozostał przez następny rok. Od 25 listopada 1945 r. miał przydział do polskiej jednostki zbornej 3 (Polish) Personnel Holding Unit w Newton, a od 18 listopada 1946 r. – w związku z rozformowaniem Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie – do polskiej jednostki demobilizacyjnej 5 Polish Resettlement Unit we Framlingham.

Za zasługi bojowe podczas walk powietrznych na Zachodzie został do tego czasu odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 8487), trzykrotnie Krzyżem Walecznych, trzykrotnie Medalem Lotniczym, Polowym Znakiem Pilota (nr 481) oraz brytyjskimi medalami pamiątkowymi. Służbę w polskim lotnictwie zakończył w polskim stopniu majora i brytyjskim Flight Lieutenanta (wcześniej miał czasowo stopień funkcyjny Acting Squadron Leadera).

Po zakończeniu wojny udało mu się nawiązać kontakt z rodziną. Dowiedział się o śmierci ojca w 1943 r. i o braku optymistycznych perspektyw w Kraju. W listopadzie 1945 r. podjął kurs zawodowy na Politechnice w Nottingham (Nottingham Technical College). Myślał też o studiach wyższych na kierunku związanym z handlem, ale ostatecznie tych planów nie zrealizował. W ramach Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia ukończył natomiast kurs hotelarstwa. W tym czasie założył w Wielkiej Brytanii rodzinę: ożenił się z Angielką Patience Williams. Wkrótce doczekali się dwóch synów, Piotra i Ryszarda. 19 maja 1950 r. Kornicki otrzymał obywatelstwo brytyjskie.

Początkowo młodzi małżonkowie prowadzili mały hotel na prowincji, zgodnie z dopiero co wyuczonym cywilnym zawodem Kornickiego. Wkrótce – jak wielu polskich weteranów wojennych – w czerwcu 1951 r. wrócił do lotniczego fachu i wstąpił do RAF. Otrzymał numer służbowy 501904. 26 czerwca 1951 r. rozpoczął trzymiesięczny wznawiający kurs pilotażu w 101 Refresher Flying School w bazie RAF Finningley, latając na dwusilnikowych samolotach Vickers Wellington. Następnie został skierowany do szkoły łączności 1 Air Signallers School w Swanton Morley, gdzie pilotował jednosilnikowe samoloty Percival Proctor, na pokładzie których szkolili się radiotelegrafiści. W listopadzie 1951 r. trafił na dwumiesięczny kurs nawigacji dla pilotów w Central Navigation and Control School w ShrewsburyShawbury, po którym w styczniu 1952 r. otrzymał przydział do szkoły nawigacji 5 Air Navigation School w Lindholme. Początkowo pilotował tam dwusilnikowe Avro Ansony, a od sierpnia 1952 r. również Wellingtony, wykonując loty szkolne z uczniami-nawigatorami. Pod koniec tego roku wraz z jednostką przeniósł się do bazy RAF Langford Lodge, a w styczniu 1953 r. do Bishops Court (obie w Irlandii Północnej). Następnie dostał przydział do szkoły łączności 2 Air Signallers School w Halfpenny Green w Anglii, gdzie ponownie pilotował Ansony.

Częste przeniesienia między bazami i związane z tym niedogodności dla jego czteroosobowej rodziny skłoniły go do przekwalifikowania się na oficera służby aprowizacyjnej (Catering Branch). Służył na stanowisku oficera aprowizacyjnego baz St Athan (lipiec 1953 r. – czerwiec 1955 r.) w Walii oraz Wilmslow (grudzień 1957 r. – październik 1959 r.) i Cranwell (październik 1959 r. – 1962 r.) w Anglii. Przydziały kilkakrotnie rzuciły też rodzinę Kornickich w egzotyczne rejony Wspólnoty Brytyjskiej: do bazy RAF Luqa na Malcie (czerwiec 1955 r. – grudzień 1957 r.), Steamer Point w Adenie (marzec 1962 r. – początek 1964 r.) i Akrotiri na Cyprze (1966–1969). 27 kwietnia 1964 r. objął stanowisko w Dowództwie Szkolenia Szkolnictwa Technicznego RAF (HQ Technical Training Command) w Brampton, gdzie przez następne dwa lata był zastępcą kontrolera standardów i wydajności aprowizacji, nadzorując i przeprowadzając regularne inspekcje w 25 bazach RAF i trzech szpitalach wojskowych. Z czynnej służby w RAF odszedł 8 stycznia 1972 r. w stopniu Squadron Leadera. Przez krótki czas pracował w Komisji Szkolenia Gazownictwa (Gas Industry Training Board) na stanowisku administracyjnym, po czym do 1978 r. w brytyjskim Ministerstwie Obrony (Ministry of Defence) jako językoznawca (Linguist Officer) i specjalista ds. języka polskiego.

Jako emeryt przeniósł się z żoną poza Londyn. Był aktywnym członkiem Stowarzyszenia Lotników Polskich (SLP), a po przejściu na emeryturę m.in. pełnił funkcję redaktora czasopisma „Skrzydła. Wiadomości ze Świata”, wydawanego przez SLP. Z radością doczekał odzyskania przez Polskę niepodległości. W 1992 r. był jednym z licznych weteranów goszczących w Warszawie podczas pierwszego Światowego Zjazdu Lotników Polskich zorganizowanego w Kraju. Uczestniczył m.in. w uroczystości na Placu Piłsudskiego w Warszawie, kiedy sztandar Polskich Sił Powietrznych oficjalnie przekazano Wojskom Lotniczym i Obrony Powietrznej. Mimo podeszłego wieku cieszył się dobrym zdrowiem i w końcu został ostatnim żyjącym dowódcą dywizjonu Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie z okresu II wojny światowej. Dlatego, choć nigdy nie szukał sławy, w ciągu ostatnich kilkunastu lat życia coraz częściej był gościem honorowym różnych lotniczych imprez. W 2015 r., podczas obchodów 100-lecia bazy lotniczej RAF w Northolt, był jedynym uczestnikiem tych uroczystości mającym za sobą udział w celebrze 50-lecia tej bazy pół wieku wcześniej. Bywał na pokazach lotniczych, na których demonstrowano zachowany do dziś w pełnej sprawności samolot Spitfire VB (BM597). Kornicki pilotował ten właśnie egzemplarz w 1942 r. w Dywizjonie 315. We wrześniu 2017 r. zwyciężył w ogłoszonym przez Muzeum RAF (RAF Museum) plebiscycie internetowym na „The People’s Spitfire Pilot”, tzn. pilota Spitfire’ów wybranego przez zwykłych ludzi, a nie przez ekspertów. Zdobył 16 razy więcej głosów niż wszyscy kontrkandydaci razem wzięci (325 tysięcy spośród 345 tysięcy wszystkich oddanych głosów). Wybór internautów wprawił Franciszka Kornickiego w niemałe zakłopotanie. Skomentował go słowami: „Byłem tylko jednym z wielu i znałem wielu lotników lepszych niż ja”.

Za działalność w środowisku weteranów został odznaczony w 2011 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zmarł 16 listopada 2017 r., miesiąc przed swoimi 101. urodzinami. Jego żona przeżyła go tylko o kilka dni. 30 listopada 2017 r. zostali pochowani razem na cmentarzu Northwood w Londynie, nieopodal wojennej kwatery, w której spoczywa wielu jego kolegów poległych podczas wojny. Pośmiertnie został awansowany na stopień generała brygady.

Z myślą o swojej brytyjskiej rodzinie spisał wspomnienia z całego życia, które zostały opublikowane w 2008 r. po angielsku pt. „The Struggle” i rok później po polsku pt. „Zmagania”. Drugie, rozszerzone wydanie polskie ukazało się w dniu jego pogrzebu.

Wojtek Matusiak, Wojciech Zmyślony