Alojzy Szkuta
Alojzy Szkuta urodził się 29 stycznia 1910 r. w Toszonowicach Dolnych, miejscowości znajdującej się w granicach ówczesnych Austro-Węgier, a leżącej na trakcie cesarskim łączącym Frýdek z Cieszynem (obecnie – Dolní Tošanovice w Czechach). Po śmierci obojga rodziców – matki Marii z domu Dawid w 1918 r. i ojca Franciszka pięć lat później – jego prawnym opiekunem został starszy, przyrodni brat Jan Szkuta (urodzony w 1886 r.). Niedługo potem zastąpił go Paweł Kłoda, dalszy krewny Szkutów, posiadający w Puńcowie koło Cieszyna gospodarstwo rolne, w którym Alojzy zamieszkał.
Edukację Alojzy Szkuta rozpoczął w czeskiej szkole, jednak w marcu 1922 r. przeniósł się do szkoły ludowej w Cieszynie, gdzie następnie w roku szkolnym 1922/1923 podjął naukę w Państwowym Gimnazjum im. Antoniego Osuchowskiego. Po ukończeniu I klasy przeniósł się na Wołyń, do Ostroga nad Horyniem. W miejscowości tej stacjonował 19 Pułk Ułanów, w którym w stopniu majora służył jego przyrodni brat Jan Szkuta, pełniący funkcję zastępcy dowódcy pułku, a następnie kwatermistrza.
Po zdaniu egzaminu młody Szkuta rozpoczął w Ostrogu naukę w II klasie gimnazjum. Po dwóch latach, 1 września 1925 r., wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie, czyli jednej z trzech istniejących wówczas szkół tego rodzaju, realizujących program gimnazjum typu matematyczno-przyrodniczego, które powstały w okresie II Rzeczypospolitej, aby przygotowywać młodzież męską do zawodowej służby wojskowej. Ten etap edukacji zwieńczył maturą zdaną w 1929 r. w Chełmnie, do którego placówka ta została przeniesiona.
Idąc zapewne za przykładem przyrodniego brata, Alojzy zdecydował się zostać oficerem zawodowym. Wybrał coraz bardziej popularne w ówczesnej Polsce lotnictwo, nową broń, która udowodniła swoje znaczenie podczas I wojny światowej oraz wojen polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej.
Zgodnie z obowiązującym systemem szkolenia Szkuta najpierw zaliczył kurs unitarny w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, a następnie 14 października 1929 r. został przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Na przełomie lipca i sierpnia 1930 r. odbył dwutygodniową praktykę w 43 Eskadrze Lotniczej 4 Pułku Lotniczego w Toruniu. „Szkołę Orląt” ukończył w 1931 r. jako absolwent V promocji o specjalności obserwatora, uzyskując 17. lokatę na 38 absolwentów. Promocję na podporucznika lotnictwa uzyskał ze starszeństwem 15 sierpnia 1931 r.
Następnie otrzymał przydział do 1 Pułku Lotniczego w Warszawie. Do 1 października 1932 r. służył w 13 Eskadrze Liniowej, później trafił do 213 Eskadry Bombowej, której wyposażenie stanowiły trzysilnikowe samoloty typu Fokker F.VIIb/3m.
Od 4 maja do 31 lipca 1933 r. przebywał na kursie pilotażu w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie, ale nie ukończył go i powrócił do 1 Pułku Lotniczego jako obserwator. Od 4 lutego do 31 lipca 1934 r. był p.o. dowódcy 213 Eskadry.
Z dniem 1 stycznia 1935 r. został awansowany do stopnia porucznika.
Od 29 września 1936 r. do marca 1938 r. był oficerem ewidencji personalnej w Komendzie Bazy 1 Pułku Lotniczego. Do jednostki liniowej powrócił w marcu 1938 r., trafiając do 212 Eskadry Bombowej, która w tym czasie zaczęła być wyposażana w pierwszą wersję nowoczesnego samolotu bombowego polskiej konstrukcji typu PZL.37 Łoś.
1 listopada 1938 r. Szkuta został zastępcą dowódcy i oficerem taktycznym nowo sformowanej 217 Eskadry Bombowej, która otrzymała na wyposażenie wspomniane wcześniej bombowce Łoś. Z chwilą mobilizacji w sierpniu 1939 r. jednostka Szkuty została przemianowana na 17 Eskadrę Bombową i weszła w skład Brygady Bombowej, utworzonej tuż przed wybuchem wojny. Ten najliczniejszy związek taktyczny polskiego lotnictwa wojskowego podlegał bezpośrednio Naczelnemu Dowódcy Lotnictwa i Obrony Przeciwlotniczej. Składał się z czterech eskadr średnich bombowców (36 maszyn PZL.37 Łoś) oraz pięciu eskadr lekkich bombowców (50 maszyn PZL.23 Karaś).
Po napaści Niemiec na Polskę Brygada Bombowa, wbrew swojemu przeznaczeniu i pierwotnym planom, nie została użyta do atakowania ważnych celów strategicznych na terenie III Rzeszy. Groźba załamania się frontu na styku Armii „Łódź” i „Kraków” oraz wyjścia na ich tyły niemieckich oddziałów pancernych i zmotoryzowanych wymusiła na polskim dowództwie decyzję o skierowaniu eskadr bombowych już 2 września do nalotów na północ od Częstochowy. Były to bardzo ryzykowne, niemal samobójcze misje. Prowadzono je w warunkach całkowitego panowania w powietrzu niemieckiej Luftwaffe. Pojedyncze klucze Łosi i Karasi, pozbawione jakiejkolwiek osłony myśliwskiej, miały przeciwko sobie nie tylko naziemną obronę przeciwlotniczą, ale przede wszystkim – niemieckie myśliwce.
We wrześniu 1939 r. 17 Eskadra Bombowa wykonała 41 bojowych samolotolotów, głównie na bombardowanie niemieckich kolumn pancerno-motorowych. Szkuta wziął udział w czterech tego rodzaju niebezpiecznych misjach oraz w jednym locie rozpoznawczym.
Pierwszy lot w czasie wojny, jeszcze nieoperacyjny, jego załoga (sierż. pchor. pil. Bolesław Murawski, ppor. obs. Adam Schultz i kpr. strz. Tadeusz Dudek) wykonała 3 września. Celem miało być przebazowanie z lotniska polowego w Podlodowie na inne, w Starej Wsi koło Węgrowa, jednak z powodu mgły doszło do wymuszonego lądowania na Okęciu. Do Starej Wsi udało się ostatecznie dotrzeć Szkucie i jego załodze po kolejnym starcie z macierzystej bazy w Warszawie. W następnych dniach brał on udział w lotach na bombardowanie nacierających oddziałów nieprzyjaciela. 4 września atakował kolumny pancerne w rejonie Radomska (z sierż. pchor. pil. Bolesławem Murawskim, ppor. obs. Adamem Schultzem i kpr. strz. Tadeuszem Dudkiem). 6 września załoga Szkuty przeprowadziła rozpoznanie i bombardowanie niemieckich jednostek pancernych przeprawiających się przez Wisłę w rejonie Płock – Włocławek oraz Ciechanów – Maków Mazowiecki (z kpr. pil. Józefem Waszakiem, kpr. strz. Eugeniuszem Siedleckim i kpr. strz. Kazimierzem Waszczukiem). 8 września samotny Łoś, nawigowany przez Szkutę (załoga: kpr. pil. Stefan Tomicki, kpr. strz. Edward Janik, kpr. strz. Stanisław Winek), wykonał na rzecz Naczelnego Dowództwa rozpoznanie dróg w rejonie Sokołów Podlaski – Kosów Lacki – Małkinia – Czyżewo – Nur – Węgrów.
12 września, podczas startu klucza eskadry do lotu na bombardowanie formacji pancernych wroga w rejonie Łodzi, samolot Szkuty w wyniku awarii przymusowo wylądował i rozbił się o rów przeciwodłamkowy. Załoga, na szczęście, wyszła z tej opresji bez szwanku.
Ostatni lot nad ojczystą ziemią Szkuta wykonał 18 września z lotniska w Bohorodyczynie koło Obertyna. Był to lot ewakuacyjny czterech ostatnich samolotów eskadry do Rumunii na lotnisko w Czerniowcach (obecnie na Ukrainie). Ewakuację przeprowadzono na rozkaz Naczelnego Dowództwa Lotnictwa i Obrony Przeciwlotniczej, w reakcji na sowiecką agresję na Polskę poprzedniego dnia.
Z Czerniowców Szkuta przeleciał na pokładzie swojego Łosia na lotnisko w Jassach, a później do Bukaresztu, gdzie został na krótko internowany. Władze wojskowe i konsularne rozpoczęły już w tym czasie przerzut polskich żołnierzy do sojuszniczej Francji. Szkuta otrzymał paszport i udał się do portu w Konstancy nad Morzem Czarnym. Po daremnym, dwutygodniowym oczekiwaniu na miejsce na statku, 9 października wyruszył do Belgradu, stolicy Jugosławii, a następnie przez Ateny dotarł do Pireusu w Grecji. Stamtąd 18 października na pokładzie polskiego statku SS „Pułaski” wypłynął do Marsylii we Francji, gdzie dotarł pięć dni później. Następnego dnia został zarejestrowany w ośrodku polskiego lotnictwa na lotnisku Lyon-Bron, późniejszym Centrum Wyszkolenia Lotnictwa.
19 grudnia 1939 r. został wysłany w jednym z pierwszych transportów do Wielkiej Brytanii, gdzie wcielono go (podobnie jak wszystkich polskich lotników) do ochotniczej rezerwy lotnictwa brytyjskiego – Royal Air Force Volunteer Reserve. Otrzymał numer ewidencyjny 76625. Stacjonował w Centrum Lotnictwa Polskiego w bazie RAF Eastchurch. Awansowany 4 maja 1940 r. do polskiego stopnia kapitana, przez cały okres służby na Wyspach Brytyjskich, jak każdy polski lotnik, miał także niezależny od polskiego, równoległy stopień brytyjski: w przypadku Szkuty był to Flying Officer.
W lecie 1940 r. został skierowany do szkoły nawigacji dla obserwatorów 1 Air Observers Navigation School w Prestwick w Szkocji. Następnie, w sierpniu tegoż roku, został instruktorem-obserwatorem w jednostce wyszkolenia bojowego 18 Operational Training Unit (18 OTU) w Bramcote. Od września 1941 r. w tej właśnie jednostce, już jako uczeń, brał udział w kursie zgrywania załóg, który poprzedzał skierowanie do lotów operacyjnych na nocne bombardowania Niemiec i celów w okupowanej Europie.
8 kwietnia 1942 r. Szkuta otrzymał przydział do 305 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Wielkopolskiej” im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jednostka stacjonowała na lotnisku w Lindholme w hrabstwie South Yorkshire i wyposażona była w dwusilnikowe bombowce Vickers Wellington II. Stworzył stałą załogę z por. pil. Stanisławem Krawczykiem, plut. rtg. Edwardem Siadeckim, por. strz. Kazimierzem Rowickim i kpr. strz. Ludwikiem Czarneckim.
Do pierwszego zadania bojowego Szkuta wystartował wieczorem 26 kwietnia 1942 r., a jego celem był atak na infrastrukturę stoczniową i portową w Dunkierce we Francji. Jego następną misją był nalot na Kolonię nocą z 27 na 28 kwietnia. Nocą z 3 na 4 maja wziął udział w bombardowaniu Hamburga.
Do kolejnego lotu, tym razem nad Stuttgart, wystartował wieczorem 5 maja 1942 r. Na pokładzie Wellingtona II SM-R (Z8599) znajdowała się załoga w składzie: por. pil. Stanisław Krawczyk, plut. pchor. pil. Wacław Czekalski, kpt. obs. Alojzy Szkuta, plut. rtg. Edward Siądecki, por. strz. Kazimierz Rowicki oraz kpr. strz. Ludwik Czarnecki. Polski bombowiec z tego lotu już nie powrócił, gdyż został zestrzelony nad Belgią przez niemiecki nocny myśliwiec. Krawczyk oddał swój spadochron jednemu z członków załogi, po czym wykonał przymusowe lądowanie na terenie miejscowości Sart-Saint-Laurent. Reszta lotników wyskoczyła wcześniej na spadochronach. Poza Czarneckim, który trafił do niewoli, pozostali uniknęli schwytania i dzięki pomocy belgijskiego ruchu oporu (organizacji ucieczkowej Pat O’Leary Escape Line) przedostali się do Wielkiej Brytanii.
Droga powrotna Szkuty wiodła przez okupowaną przez Niemców północną Francję, następnie Szwajcarię, nieokupowaną część Francji (tzw. Francję Vichy), Andorę, Hiszpanię i Portugalię. Podróżował koleją, samochodem i pieszo, samotnie i korzystając z pomocy przewodników. 24 lipca 1942 r., po ponad dwóch miesiącach, powrócił do Wielkiej Brytanii samolotem z Lizbony.
Na Wyspach Brytyjskich ponownie zgłosił się do służby bojowej. Ponieważ w czasie ewakuacji poznał trasy przerzutowe alianckich lotników z kontynentu, zajmujących się tym bezpośrednio członków ruchu oporu, stosowane przez nich metody i lokale używane do ukrywania zestrzelonych lotników, nie mógł już powrócić do lotów nad okupowaną Europą. Istniało bowiem ryzyko, że w razie trafienia do niewoli tego typu informacje zostaną wydobyte z jeńca.
10 września 1942 r. Szkuta został przydzielony do 304 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Śląskiej” im. Księcia Józefa Poniatowskiego, który w tym czasie stacjonował na lotnisku Dale w Walii, a na wyposażeniu miał dwusilnikowe bombowce Wellington IC. Kilka miesięcy wcześniej, w maju 1942 r., polską jednostkę wycofano z nocnych nalotów na kontynent europejski i przeniesiono z Lotnictwa Bombowego RAF (Bomber Command) do Lotnictwa Obrony Wybrzeża RAF (Coastal Command). 304 Dywizjon wykonywał loty nad północnym Atlantykiem i w rejonie Zatoki Biskajskiej, głównie w celu atakowania bombami głębinowymi niemieckich oraz nielicznych włoskich okrętów podwodnych, które zagrażały konwojom dostarczającym do Wielkiej Brytanii zaopatrzenie i materiały wojenne. Loty tego typu miały zgoła odmienny charakter niż te wykonywane podczas ofensywy bombowej na III Rzeszę i tereny okupowane. Wykonywano je w tym okresie wyłącznie w ciągu dnia, na duże odległości, często w trudnych warunkach atmosferycznych. Z powodu braku na oceanie punktów orientacyjnych szczególnie ważną rolę pełnili nawigatorzy wyznaczający położenie i właściwy kurs samolotu. Nierzadko dochodziło do starć z niemieckim lotnictwem myśliwskim dalekiego zasięgu, operującym z francuskich lotnisk, które za wszelką cenę starało się uniemożliwić aliantom zwalczanie U-Bootów, jak powszechnie nazywano niemieckie okręty podwodne.
Do 304 Dywizjonu skierowany został w tym samym czasie także por. pil. Stanisław Krawczyk, z którym Szkuta latał wcześniej w 305 Dywizjonie i 18 OTU. W nowej jednostce także stworzyli stałą załogę.
6 października 1942 r. Szkuta na pokładzie pilotowanego przez Krawczyka Wellingtona IC L (R1716) wystartował z lotniska Dale na swój pierwszy patrol w celu zwalczania niemieckich U-Bootów. Lot trwał ponad dziewięć godzin i – podobnie jak wiele wcześniejszych i następnych patroli polskich Wellingtonów – zakończył się bez kontaktu z wrogiem. Kolejne zadania wykonał 8, 12, 18 oraz 30 października 1942 r.
W tym okresie, 15 października 1942 r., wyznaczono go na stanowisko oficera nawigacyjnego 304 Dywizjonu.
1 listopada 1942 r. 304 Dywizjon do zwalczania okrętów podwodnych wysłał nad „krwawe Biskaje” łącznie sześć samolotów. Jako przedostatni, o godz. 13:31, z lotniska wzniósł się Wellington IC L (R1716), nawigowany przez Alojzego Szkutę. Od chwili startu polscy lotnicy nie kontaktowali się drogą radiową z bazą. Nie powrócili do bazy i zostali uznani za zaginionych.
Współczesne ustalenia wskazują, że samolot Szkuty został zestrzelony około 300 km na południowy zachód od Brestu przez niemieckiego Junkersa 88 z jednostki 15./KG 40 (15 Staffel, Kampfgeschwader 40), pilotowanego przez Hptm. Heinza-Horsta Hissbacha. Na dnie morza spoczęła cała sześcioosobowa załoga polskiego samolotu: mjr pil. Ignacy Skorobohaty, por. pil. Stanisław Krawczyk, kpt. obs. Alojzy Szkuta, por. strz. Mieczysław Wodziński, kpr. strz. rtg. Zygmunt Sasal i kpr. rtg. Jan Rogala-Sobieszczański.
Dla Szkuty był to szósty patrol nad Atlantykiem, 10. lot bojowy na Zachodzie i 15. lot bojowy w czasie II wojny światowej.
Kpt. Alojzy Szkuta został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (nr 12081), dwukrotnie Krzyżem Walecznych, dwukrotnie Medalem Lotniczym oraz Polowym Znakiem Obserwatora (nr 471). Jego ciała nigdy nie odnaleziono. W okupowanej Polsce pozostawił żonę Danielę z domu Siedlecką. Małżonkowie nie mieli dzieci.
Grzegorz Kasztura
