Polskie Siły Powietrzne w II wojnie światowej

Reprezentanci Polski w piłce nożnej w Polskich Siłach Powietrznych

20 sierpnia 1939 r. odbył się mecz piłkarski Warta Poznań - Ruch Hajduki Wielkie. Przeciwko sobie zagrały czołowe drużyny Ligi Polskiej - najwyższego poziomu rozgrywek II Rzeczypospolitej. Na stadionie w Poznaniu zgromadziło się 8000 widzów, by kibicować rywalizującym sportowcom. Był to dla Ruchu 14. mecz w sezonie, a dla Warty - 12., spośród łącznie 18, jakie miały zostać rozegrane. Wynik spotkania miał mieć istotne znaczenie dla walki o mistrzostwo.

Były to czasy, w których nikt jeszcze nie myślał o transmisjach telewizyjnych, a najlepszym, na co mogli liczyć kibice poza stadionem, były prasowe relacje. Ta opublikowana w "Przeglądzie Sportowym" pt. "Imponujący start Warty. 8000 widzów oklaskuje zwycięstwo nad Ruchem 5:2" z emfazą głosiła:

POZNAŃ. 20.8 - Tel. wł. - Warta - Ruch 5:2 (4:1). Bramki strzelili: Gendera, Malcherek, Gendera, Kaźmierczak, Lis, Kaźmierczak i Malcherek. Sędzia p. Rutkowski z Krakowa.

Warta: Jankowiak; Zarzycki, Ofierzyński; Sobkowiak, Danielak, Lis; Nawrat, Kaźmierczak, Scherfke, Gendera, Schreier.

Ruch: Brom; Czempisz, Giemza; Dziwisz, Skrzypiec, Mikunda; Wodarz, Wilimowski, Słota, Malcherek, Przycherka.

Poznań jest złakniony wielkich imprez sportowych, czego dowodem frekwencja rekordowa na meczu Warta-Ruch. Na boisku był nadkomplet - około 8.000 osób. Trybuny były tak przepełnione, że trzeba było ustawiać na bieżni kilka rzędów krzeseł. Ta frekwencja na meczu dowodzi jednak jeszcze zdrowych nerwów poznańczyków, którzy mimo huraganu niemieckiej propagandy zastraszenia, wiodą normalny tryb życia w poczuciu własnej siły i słuszności sprawy!

Po tej dygresji przechodząc do omówienia meczu, stwierdzić na wstępie musimy, że zwycięstwo Warty w tak wysokim stosunku było w pełni zasłużone. Gdyby nie fenomenalna forma Broma w bramce, klęska Ruchu byłaby znacznie wyższa. Brom zanim puścił w 12 min. pierwszą bramkę, obronił 6 innych. Atak Warty w pierwszej połowie szedł naprzód jak huragan. Strzelał dużo i celnie. Jedynie Nawrat grał zbyt indywidualnie i w momentach, gdy powinien był scentrować, niepotrzebnie strzelał na bramkę. Okazał się jednak lepszym od Orłowskiego czy Smólskiego. Pomoc pięknie wiązała akcje drużyny i wspomagała atak lub wzmacniała obronę. W grze Warty nie było poszczególnych linii, była jedna scementowana drużyna, czego nie można powiedzieć o Ruchu.

W zespole śląskim było kilku bardzo dobrych graczy jak wymieniony już wyżej Brom w bramce, Malcherek i Wilimowski w ataku, dalej Giemza, Mikunda i Dziwisz. Były jednak i bardzo słabe punkty tak, że w sumie akcje się rwały i przez cały mecz przeważała Warta. Wilimowski zademonstrował jednak tylko kilka ładnych zagrań pilnowany pieczołowicie przez Lisa.

Atak Warty groźny jest od pierwszej chwili. Brom broni mnóstwo strzałów. Wreszcie w 12 min. Gendera ostrym strzałem z 16-tu metrów w lewy róg uzyskał prowadzenie. Nadal zdecydowanie przygniatającą przewagę Warty i dopiero w 15-ej min. po raz pierwszy musiał interweniować bramkarz Warty Jankowiak, chwytając strzał Wodarza po przeboju.

Przebój Wilimowskiego i Malcherka w 25 min. przyniósł wyrównanie ze strzału Malcherka z podania Wilimowskiego.

Utrata bramki Wartę podnieciła i cała drużyna zdecydowanie parła naprzód. W 29 min. Gendera strzelił drugą bramkę w kotłowisku pod bramką. W minutę później Kaźmierczak płaskim szczurem w prawy róg podwyższył wynik na 3:1, a w 39 min. Lis zdobył czwartą bramkę.

Po zmianie stron Warta nieco pofolgowała i do głosu zaczął dochodzić Ruch. Wydawało się, że szalone tempo pierwszej połowy i nieznośny upał Wartę wyczerpał. Tak jednak nie było, gdyż wkrótce drużyna znów znalazła spoistość i w 6 min. Kaźmierczak z podania Gendery szczurem w lewy róg z 20 metrów podwyższył wynik na 5:1. Warta nieco popuściła - osłabła pomoc i częściej dochodził do głosu atak gości. W 19-ej min. Malcherek uzyskał drugą bramkę.

Do końca Warta przeważała, wynik nie uległ jednak zmianie i mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 5:2.

Po meczu Ruch zachował prowadzenie w tabeli z 18 punktami, ale 14 rozegranymi meczami. Kolejne miejsca zajmowały Wisła Kraków (12 meczów i 16 punktów), Pogoń Lwów (13 meczów i 16 punktów), AKS Łódź (12 meczów i 15 punktów) oraz Warta Poznań (12 meczów i 15 punktów). Ligowe zmagania pozostały nierozstrzygnięte. Była to ostatnia rozegrana kolejka ligi. Tydzień później liga pauzowała, zapewne w związku z meczem towarzyskim reprezentacji Polski przeciwko Węgrom, rozegranym w Warszawie. Parę dni później rozpoczęła się II wojna światowa, która przerwała rozgrywki ligowe w kraju na sześć długich lat. Wielu utalentowanym piłkarzom odebrała życie lub - w najlepszym razie - jego najlepsze lata...

W meczu Warty z Ruchem naprzeciwko siebie stanęli Franciszek Sobkowiak i Gerard Wodarz. Wkrótce obaj - jak pisał dziennikarz - "w poczuciu własnej siły i słuszności sprawy" poszli do boju w obronie ojczyzny jako żołnierze Wojska Polskiego. Gwiazdy sportu założyły mundury i sięgnęły po broń, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się być czymś niezwykłym. Przebieg wojny sprawił, że obaj opuścili kraj i znaleźli się w polskim lotnictwie w Wielkiej Brytanii. Stali się w ten sposób jedynymi reprezentantami Polski w piłce nożnej, służącymi w Polskich Siłach Powietrznych, które liczyły ponad 17 000 mężczyzn.

Choć w szeregach lotnictwa w Wielkiej Brytanii nie służyli w tym samym okresie (Sobkowiak w pierwszych latach wojny, a Wodarz pod sam jej koniec), doskonale znali się z czasów przedwojennych. Ich drużyny w drugiej połowie lat 30. XX wieku walczyły co sezon o mistrzostwo, a rozgrywane ze zmiennym szczęściem mecze gromadziły tłumy widzów. Pełni oczekiwań redaktorzy nie szczędzili na łamach swych gazet piłkarzom złośliwości...

Wodarz i Sobkowiak po raz pierwszy zagrali przeciwko sobie 7 lipca 1935 r. w Poznaniu, gdy Warta ograła Ruch 3:1. Relację z tego meczu pt. "Zła passa Ruchu trwa. Porażka z Wartą 1:3 i utrata Wilimowskiego" znaleźć można w "Przeglądzie Sportowym":

POZNAŃ 7.7 - Tel. wł. -

Warta - Ruch 3:1 (0:1). Bramki strzelili dla Warty Kryszkiewicz 2, Szerfke jedną, dla Ruchu Malcherek. Widzów ok. 5.000. Sędziował p. Lange z Łodzi.

Warta: Fontowicz; Kubalczak, Pawlak; Sobkowiak, Danielak, Ofierzyński; Schwartz, Szerfke, Kryszkiewicz, Radojewski.

Ruch: Tatuś; Rurański, Ślusarek; Dziwisz, Nowakowski, Panhirsz; Malcherek, Giemza, Peterek, Wilimowski, Wodarz.

Ruch niestety zawiódł zupełnie. Do pauzy pokazał on grę stojącą na względnie dobrym poziomie. Po zmianie stron jednakże Wilimowskiemu odnowiła się kontuzja i Giemza zniósł go w czasie gry z boiska. Wodarz również nie pokazał nic szczególnego. Natomiast Warta miała swój najlepszy dzień w bież. sezonie. Atak pracował składnie i bardzo skutecznie. Szczególnie groźny był w przebojach Kryszkiewicz, który strzelał dużo i celnie. Porażka Ruchu byłaby niewątpliwie wyższa, gdyby nie świetna gra Tatusia w bramce, który obronił szereg wspaniałych strzałów, niejednokrotnie w beznadziejnych wprost sytuacjach.

W Ruchu zawiódł atak. Bardzo blado (oszczędzał się widocznie) wypadł Wilimowski. Niewiele pokazał poza kilkoma trickami Peterek. Malcherek na skrzydle wypadł znacznie lepiej od Wodarza. Najlepszym graczem Ruchu obok Tatusia był Giemza, który pracował i w ataku, i w pomocy. Ta ostatnia miała z uwagi na bardzo groźne i niebezpieczne wypady Warty ciężkie zadanie, z którego wywiązała sie na ogół b. dobrze. Szczególnie Nowakowski sprostał na środku swemu zadaniu. Niepotrzebnie tylko operował rękami.

Obrona była gorsza od tej linii w Warcie, w której szczególnie Kubalczak brylował tym razem pewnym i dalekim wykopem.

Gra sama stała do pauzy na wysokim poziomie. Więcej z niej miała Warta, która b. niebezpiecznie atakowała prawem skrzydłem. Do 41 minuty obustronne ataki nie dały wyników. Bramkę dla Ruchu najniespodziewaniej zdobył Malcherek, który wykorzystał dezorientację Fontowicza i po zamieszaniu ulokował piłkę w siatce. Wyraźnie zawinił tu Fontowicz, który mając już piłkę w ręku wypuścił ją pod nogi nadbiegającego Malcherka.

Po zmianie stron początkowo atakuje Ruch, jednakowoż Warta stopniowo otrząsa się. Już w 24 m. piękny wypad przyniósł wyrównanie przez Kryszkiewicza. Ataki Warty wzmagają się od tej chwili. W 31-ej m. piękne podanie Schwartza wykorzystuje Lis, który podaję do nieobstawionego Kryszkiewicza i druga bramka gotowa. W 20 m. Szerfke przy pomocy kilku graczy Ruchu uzyskuje pięknym strzałem trzecią bramkę.

Krótko potem Wilimowski klęka na boisku i po masażu kolana Giemza wynosi go z boiska. Ruch od tej chwili gra w dziesiątkę. Mimo to goście ze Śląska starają sie poprawić wynik, co im sie jednak nie udaje.

Kolejne mecze, w których uczestniczyli zarówno Sobkowiak jak i Wodarz, odbyły się: 29 września 1935 r. w Hajdukach Wielkich (remis 1:1), 7 czerwca 1936 r. w Poznaniu (3:4 dla Ruchu), 9 maja 1937 r. w Poznaniu (remis 1:1), 15 sierpnia 1937 r. w Hajdukach Wielkich (6:3 dla Ruchu), 2 października 1938 r. w Poznaniu (6:0 dla Warty) oraz - co wspomniano na początku artykułu - 20 sierpnia 1939 r. w Poznaniu (5:2 dla Warty).

Na przestrzeni pięciu sezonów obaj gracze "minęli się" zatem tylko trzykrotnie: w meczach z 1 listopada 1936 r. w Katowicach (0:2 dla Warty) oraz z 1 maja 1938 r. w Hajdukach Wielkich (3:2 dla Ruchu) zagrał tylko Wodarz, a 18 czerwca 1939 r. w Hajdukach Wielkich (remis 1:1) - tylko Sobkowiak.

Ze wspomnianej dwójki, Sobkowiak był piłkarzem niewątpliwie mniej znanym, i grającym o klasę niżej od Wodarza. Urodził się w 1914 r. w Westfalii w Niemczach, ale dorastał w Poznaniu. W piłkę nożną w Warcie grał od 1934 r., a w lidze występował od 1935 r. Miał miejsce w podstawowym składzie, na pozycji pomocnika. Ze swą drużyną wywalczył w 1935 i w 1936 r. III miejsce, a w 1938 r. - II miejsce (grano systemem "wiosna-jesień"). Do wybuchu wojny rozegrał 61 meczów. O reprezentację narodową tylko się otarł, grając w niej raz jedyny 25 września 1938 r. w spotkaniu towarzyskim z Łotwą w Rydze, przegranym przez Polskę 1:2. Mecz ten był swego rodzaju ciekawostką, bowiem Polaków poprowadził asystent trenera reprezentacji Marian Spoida. Tego samego dnia rozegrano także (innym składem, z trenerem Józefem Kałużą) w Warszawie mecz Polska-Jugosławia (w którym zagrał Wodarz). Oba uznawane są za mecze oficjalne.

Przed wojną wszyscy gracze ligowi byli amatorami, a zawodowe kontrakty z klubami były surowo zakazane. Sobkowiak, gdy rozpoczynał karierę w Warcie, był jeszcze cywilem i pracował jako ślusarz narzędziowy. Jesienią 1935 r. został powołany do Wojska Polskiego. Trafił do lotnictwa i w 3 Pułku Lotniczym w Poznaniu wyszkolił się najpierw na mechanika, potem pilota samolotów towarzyszących (wsparcia wojsk lądowych), a następnie pilota liniowego (bombowo-rozpoznawczego). Po dwóch latach zdecydował się pozostać w wojsku w ramach służby nadterminowej, a z chwilą wybuchu wojny został mianowany kapralem zawodowym.

W czasie kampanii wrześniowej był pilotem 31 Eskadry Rozpoznawczej i latał bojowo za sterami samolotów PZL.23 Karaś oraz RWD-14 Czapla, wspierając działania Armii "Karpaty". Po sowieckiej agresji na Polskę ewakuował się do Rumunii, a następnie do Francji i Wielkiej Brytanii. W 1941 r. trafił do 301 Dywizjonu Bombowego "Ziemi Pomorskiej", z którym uczestniczył w nalotach na cele w III Rzeszy. Jesienią 1941 r. ochotniczo zgłosił się do uczestnictwa w lotach ze zrzutami zaopatrzenia i skoczków do okupowanych krajów. Po przeszkoleniu trafił do 138 Dywizjonu do Zadań Specjalnych RAF (138 Squadron). W listopadzie 1941 r. wszedł w skład pierwszej polskiej załogi, która wykonała lot do Polski. Operacja zakończyła się przymusowym lądowaniem w Szwecji i internowaniem. Po zwolnieniu Sobkowiak wyjechał do Wielkiej Brytanii w lutym 1942 r. i powrócił do latania bojowego w 138 Dywizjonie RAF. Uczestniczył w zrzutach zaopatrzenia i skoczków do Polski, Francji, Norwegii, a nawet Estonii. Zginął w zagadkowej katastrofie w południowej Norwegii w październiku 1942 r., wracając z operacji zrzutowej do Polski. W chwili śmierci miał 28 lat i był jednym z najbardziej doświadczonych polskich pilotów specjalnych. Był odznaczony m.in. Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Spoczął na Cmentarzu Zachodnim w Oslo.

W przeciwieństwie do Sobkowiaka, przed wojną Wodarz był znany niemal każdemu kibicowi piłkarskiemu. Urodził się w 1913 r. w Bismarckhütte, późniejszych Hajdukach Wielkich, czyli dzisiejszym Chorzowie, i niemal całe życie związał z tym miastem. Jako dziecko uprawiał różne sporty, ale najlepiej szło mu w piłce nożnej. Wstąpił do Ruchu Hajduki Wielkie i już od 1930 r. był graczem podstawowego składu. Z biegiem czasu stał się filarem drużyny. Jego, a także grających w ataku Ernesta Wilimowskiego i Teodora Peterka, kibice Ruchu określali mianem "trzech króli", a historycy sportu uznają za jeden z najlepszych ataków w historii polskiego futbolu. Grając regularnie aż do wybuchu wojny Wodarz rozegrał w ekstraklasie 184 mecze i zdobył 51 bramek. Z Ruchem zdobył mistrzostwo Polski w latach 1933, 1934, 1935, 1936 oraz 1938.

2 października 1932 r., w wieku zaledwie 19 lat, zadebiutował w piłkarskiej reprezentacji Polski w wyjazdowym meczu przeciwko Rumunii, który Polacy wygrali w Bukareszcie 5:0. Do 1939 r. zagrał w 31 meczach reprezentacji Polski i zdobył 13 bramek (w oficjalnych statystykach Polskiego Związku Piłki Nożnej zaliczono mu 28 meczów i 9 bramek). Grał na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 r. oraz Mistrzostwach Świata w 1938 r. we Francji. Przed wojną był trzecim wśród najczęściej powoływanych do reprezentacji graczy. Występował także regularnie w reprezentacji Polskiego Śląska, zespołu niezrzeszonego w FIFA, którego mecze miały charakter nieoficjalny i towarzyski. Za zasługi dla krajowego sportu został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Na codzień Wodarz zarabiał jako pracownik umysłowy w Hucie "Batory". Do Wojska Polskiego został powołany w marcu 1936 r. Jako wybitny sportowiec otrzymał dwuletnie odroczenie służby, ale ostatecznie trafił do 75 Pułku Piechoty. W jednostce przeszedł przeszkolenie rekruckie, a następnie ukończył Szkołę Podoficerską. Wiosną 1937 r. wrócił do cywila jako kapral rezerwy.

24 sierpnia 1939 r. został zmobilizowany do 75 Pułku. Jako dowódca drużyny przeszedł cały szlak bojowy swojej jednostki, aż do okrążenia i kapitulacji 21 września 1939 r. po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. Pod koniec 1939 r. zdołał powrócić do domu. Jego rodzinne miasto wcielono do III Rzeszy. Z jednej strony umożliwiło mu to udział w zorganizowanych rozgrywkach piłkarskich (co było zakazane na terenie Generalnego Gubernatorstwa), z drugiej - przyniosło przymusowy pobór do niemieckiego wojska.

Do 1942 r. grał więc w składzie Bismarckhütter Sport Vereinigung (powstałego na bazie Ruchu). Potem - tak jak setki tysięcy mężczyzn z anektowanych do III Rzeszy terenów polskich - został wcielony do Wehrmachtu i w latach 1942-1944 odbywał służbę we Francji i Belgii, w oddziałach piechoty. W tym okresie prawie nie grał. Przez pewien czas służył jako kancelista, ale ostatecznie trafił do jednostki liniowej. Po inwazji alianckiej w Normandii, w sierpniu 1944 r. trafił do niewoli amerykańskiej. Został przekazany polskim władzom wojskowym i w listopadzie 1944 r. wstąpił do Polskich Sił Powietrznych. W przeciwieństwie do Sobkowiaka był jedynie skromnym żołnierzem personelu naziemnego, początkowo bez specjalności. Po ukończeniu specjalistycznego kursu, pod koniec grudnia 1944 r. został przydzielony do polskiej szkoły pilotażu podstawowego 16 (Polish) Service Flying Training School w Newton w charakterze instruktora wychowania fizycznego. Wreszcie miał też czas i sposobność grać w piłkę. Z lotniczą drużyną w Newton rywalizował w angielskich rozgrywkach amatorskich, występował także w reprezentacji Polskich Sił Powietrznych, a nawet w szkockim klubie Fraserburgh FC.

Po wojnie możliwie szybko zdemobilizował się i z początkiem 1946 r. powrócił do kraju. Karierę piłkarską wznowił w odtworzonym Ruchu Chorzów, ale grał w nim tylko do 1947 r. Potem pasję futbolu realizował jako trener, jednak bez większych sukcesów.

Gerard Wodarz zmarł w 1982 r., w wieku 69 lat. Spoczął na cmentarzu parafii pw. Najświętszej Marii Panny w Chorzowie.


Mecze w piłkarskiej reprezentacji Polski rozegrane przez Gerarda Wodarza.
Data
Przeciwnik
Wynik
Rozgrywki
Uwagi
02.10.1932Rumunia-Polska0:5mecz towarzyski 
04.06.1933Polska-Belgia0:1mecz towarzyski 
10.09.1933Polska-Jugosławia4:3mecz towarzyski 
03.12.1933Niemcy-Polska1:0mecz towarzyski 
21.05.1934Dania-Polska4:2mecz towarzyski 
23.05.1934Szwecja-Polska4:2mecz towarzyski 
26.08.1934Jugosławia-Polska4:1mecz towarzyski 
09.09.1934Polska-Niemcy2:5mecz towarzyski 
14.10.1934Łotwa-Polska2:6mecz towarzyski3 bramki
12.05.1935Austria-Polska5:2mecz towarzyski 
16.02.1936Belgia-Polska0:2mecz towarzyski 
05.08.1936Węgry-Polska3:0Igrzyska Olimpijskie1 bramka; niezaliczony przez PZPN
05.08.1936Wielka Brytania-Polska4:5Igrzyska Olimpijskie3 bramki; niezaliczony przez PZPN
11.08.1936Austria-Polska1:3Igrzyska Olimpijskieniezaliczony przez PZPN
13.08.1936Norwegia-Polska3:2Igrzyska Olimpijskie1 bramka
06.09.1936Jugosławia-Polska9:3mecz towarzyski1 bramka
13.09.1936Polska-Niemcy1:1mecz towarzyski1 bramka
04.10.1936Dania-Polska2:1mecz towarzyski 
23.06.1937Polska-Szwecja3:1mecz towarzyski1 bramka
04.07.1937Polska-Rumunia2:4mecz towarzyski 
10.10.1937Polska-Jugosławia4:0eliminacje Mistrzostw Świata 
13.03.1938Szwajcaria-Polska3:3mecz towarzyski 
03.04.1938Jugosławia-Polska1:0eliminacje Mistrzostw Świata 
22.05.1938Polska-Irlandia6:0mecz towarzyski2 bramki
05.06.1938Brazylia-Polska4:4 (6:5)Mistrzostwa Światapo dogrywce
18.09.1938Niemcy-Polska4:1mecz towarzyski 
25.09.1938Polska-Jugosławia4:4mecz towarzyski 
23.10.1938Polska-Norwegia2:2mecz towarzyski 
13.11.1938Irlandia-Polska3:2mecz towarzyski 
22.01.1939Francja-Polska4:0mecz towarzyski 
27.05.1939Polska-Belgia3:3mecz towarzyski 
Razem
   
31 (28) meczów
13 (9) bramek

Mecze w piłkarskiej reprezentacji Polski rozegrane przez Franciszka Sobkowiaka.
Data
Przeciwnik
Wynik
Rozgrywki
Uwagi
25.09.1938Łotwa-Polska2:1mecz towarzyski 
Razem
   
1
 

Wojciech Zmyślony

Franciszek Sobkowiak (szósty od prawej) wśród zawodników Warty Poznań z trenerem Ferencem Foglem (pierwszy z prawej) podczas treningu w marcu 1938 r. w Poznaniu.
Drużyna Warty Poznań przed zwycięskim meczem z Unionem Łódź. Od lewej stoją: Fryderyk Scherfke, Marian Jankowiak (bramkarz), Stanisław Kaźmierczak, Kazimierz Lis, Aleksander Schreier, Piotr Danielak, Jan Zarzycki, Edmund Twórz, Franciszek Sobkowiak, Czesław Gendera i Franciszek Orłowski. Poznań, 2 kwietnia 1939 r.
Kpr. pil. Franciszek Sobkowiak w stroju lotnym, jako pilot 3 Pułku Lotniczego w Poznaniu przed wojną.
Kpr. Franciszek Sobkowiak po dotarciu do Francji, w listopadzie 1939 r.
Sierż. pil. Franciszek Sobkowiak (drugi z prawej) wśród kursantów jednostki wyszkolenia bojowego 18 Operational Training Unit w Bramcote w maju 1941 r. Od lewej stoją: plut. pchor. pil. Jan Rabek, plut. pil. Michał Omieljaszko, plut. pil. Maksymilian Kubacki. Z prawej stoi plut. pil. Andrzej Woźniak
Sierż. pil. Franciszek Sobkowiak podczas internowania w Szwecji w grudniu 1942 r.
Gerard Wodarz jako czołowy gracz Ruchu Wielkie Hajduki na zdjęciu z 1934 r.
Akcja z meczu Ruch Wielkie Hajduki - Cracovia Kraków. Gerard Wodarz widoczny jest jako drugi od prawej, patrzący na wyskok bramkarza drużyny przeciwnej Władysława Pawłowskiego. Wielkie Hajduki, 17 listopada 1935 r.
Ślubowanie przed olimpiadą w Berlinie w 1936 r. czterech piłkarzy reprezentacji Polski, które odbyło się 29 września 1935 r. podczas meczu Ruch Wielkie Hajduki - Warta Poznań. Spotkanie to było drugim, w którym Franciszek Sobkowiak i Gerard Wodarz zagrali przeciwko sobie. Od lewej stoją: Gerard Wodarz, Ernest Wilimowski, Edmund Giemsa i Karol Dziwisz.
Reprezentacja Polski przed meczem towarzyskim ze Szwajcarią. Na górze od lewej stoją: Władysław Szczepaniak, Gerard Wodarz, Ernest Wilimowski, Erwin Nytz, Jerzy Piec (?), Leonard Piontek, Wilhelm Góra. Na dole od lewej: Jerzy Wostal (?), Edward Madejski (bramkarz), Antoni Gałecki, Ryszard Piec. Stadion Hardturm w Zurychu, 13 marca 1938 r.
Święta Bożego Narodzenia 1942 r. spędzane przez Gerarda Wodarza z dala od rodziny, w Belgii, w niemieckim mundurze.
Gerard Wodarz w mundurze szeregowca wojsk lądowych (Heer) armii niemieckiej (Wehrmachtu).
Gerard Wodarz znów w mundurze z orzełkiem - tym razem na serii zdjęć wykonanych krótko po przeniesieniu z Wehrmachtu do Polskich Sił Zbrojnych, jeszcze przed wcieleniem do Polskich Sił Powietrznych. 6 listopada 1944 r.
Gerard Wodarz w mundurze Polskich Sił Powietrznych, z dystynkcjami plutonowego i Sergeanta, na fotografii wykonanej 27 listopada 1945 r., w ostatnich tygodniach pobytu w Wielkiej Brytanii.
Drużyna piłkarska bazy RAF Newton sfotografowana 15 czerwca 1945 r. Plut. Gerard Wodarz pozuje w dolnym rzędzie drugi od prawej. Na górze w środku stoi mjr pil. Lucjan Kępiński, polski oficer łącznikowy przy dowództwie brytyjskiego lotnictwa szkolnego (Flying Training Command), w którego pieczy znajdowała się również polska szkoła pilotażu podstawowego 16 (Polish) Service Flying Training School w Newton.
Reprezentacja piłkarska bazy RAF Newton w pierwszej połowie 1945 r. Trzeci od prawej siedzi ppłk pil. Stanisław Cwynar, komendant polskiej szkoły pilotażu podstawowego 16 (Polish) Service Flying Training School. Plut. Gerard Wodarz siedzi pierwszy od lewej. Oryginał zdjęcia był opisany przez niego: "RAF Newton Notts. Anglja mistrz pucharowy amatorów na 1945".
Pomnik na grobie st. sierż. pil. Franciszka Sobkowiaka oraz załogi Halifaksa II NF-S (W7773), trzech cichociemnych oraz 24 innych Polaków, którzy zmarli i zginęli w Norwegii w latach II wojny światowej.
Grób Gerarda Wodarza na cmentarzu parafii pw. Najświętszej Marii Panny w Chorzowie.
Okładka "Przeglądu Sportowego" z 21 sierpnia 1939 r., z wydrukowanym na czerwono wynikiem meczu Warta-Ruch (5:2), ostatniego meczu, w którym zagrali równocześnie Franciszek Sobkowiak i Gerard Wodarz.
Artykuł prasowy pt. "Imponujący start Warty. 8000 widzów oklaskuje zwycięstwo nad Ruchem 5:2" z "Przeglądu Sportowego" z 21 sierpnia 1939 r.